Bezpańskie lotnisko
Mimo wcześniejszych uzgodnień Agencja Mienia Wojskowego nie chce oddać a nawet sprzedać lotniska w Babimoście – informuje „Gazeta Lubuska”.
Lotnisko w Babimoście pracuje „na dziko”. Poprzednia umowa dzierżawy z wojskiem skończyła się 31 grudnia 2005, a nowej nie ma. Urząd Marszałkowski w Zielonej Górze nie chce jej zresztą podpisać. Lotnisko ogranicza się jedynie do obsługi regularnych połączeń lotniczych z Warszawą. I sporadycznych lądowań i startów innych samolotów, w tym wojskowych. Dlatego przynosi straty.
Dopóki lotnisko nie będzie miało jedynego i dobrego gospodarza jego byt będzie zagrożony. Jesienią ubiegłego roku samorząd dogadał się z Agencją Mienia Wojskowego w sprawie kupna za 2,2 mln zł płyty startowej i kilku wojskowych obiektów. Ale dosłownie na kilka godzin przed podpisaniem umowy , agencja wycofała się z uzgodnień.
Do dziś lotnisko działa bez umowy najmu. Stara się skończyła a nowej, samorząd nie chce podpisać. – To, by oznaczało dalszą wegetację a nie rozwój Babimostu – przekonuje Tykwiński. Dlatego chcemy lotnisko przejąć lub kupić.